Dziś głos oddaję miss_coco – szkoda tylko dla moich oczu jej jajecznego maila z przepisem na jajka po florencku.
„Przeczytałam wpis o idealnych jajkach zapiekanych w kąpieli wodnej. Ten sposób przygotowywania jajek jest bardzo popularny w kuchni francuskiej, którą uwielbiam i szczerze mówiąc byłam trochę zdziwiona, że Roux dodaje do jajek słodkiej śmietany. Proszę raz spróbować z kwaśną śmietaną. Moim zdaniem kwaśna śmietana lepiej się komponuje z jajkiem. Można ją również posypać szczypiorkiem, natką pietruszki, świeżą kolendrą, albo koperkiem. Jako że tak przygotowane jajka podaje się często dzieciom na kolacje, robi się do nich tzw. zapałki (allumettes) albo żołnierzyki (petits soldats). Żołnierzyki od figurek ołowianych żołnierzyków stojących równo na baczność. W tym celu pieczywo tostowe kroimy na paseczki od 0.5 do 1cm szerokości. Pieczywo można wcześniej posmarować masłem. Układamy na blaszce i zapiekamy. Cala radość potem w maczaniu tych paluszków w jajku. Właściwie to nie należy używać łyżeczki tylko cale jajko zjeść przy pomocy zapałeczek.
Jajka po florencku

zdjęcie, podobnie jak przepis, pochodzi od miss-coco
Tak naprawdę to potrawa ta nazywa się jajka po florencku (les oeufs à la florentine) chociaż podobnie jak nasza rodzima fasolka po bretońsku z Florencją niewiele ma wspólnego. Nie należy więc w restauracjach we Florencji pytać o te jajka.
Podaje proporcje dla dwóch osób:
250 g świeżego szpinaku (może być mrożony pod warunkiem, że są to liście a nie szpinak siekany – oczywiście najlepszy jest świeży)
2 jajka (lub więcej)
trochę masła do podduszenia szpinaku albo oliwy
ocet, sól, pieprz
trochę masła, mąki, szklanka mleka na sos beszamelowy
trochę sera do zapiekania, może być gruyère albo parmesan
Szpinak płuczę i wrzucam do dużego rondla na roztopione masło. Czekam aż szpinak zwiędnie na maśle, dlatego zdejmuję go z ognia zanim zacznie puszczać sok i zrobi się z niego zielonobrunatna ciapa. Oczywiście w międzyczasie przyprawiam go solą i pieprzem. Kto lubi, może dodać czosnku oraz gałki muszkatołowej. Wykładam go do żaroodpornych miseczek wysmarowanych masłem bądź do większej formy, jeśli ma być to danie dla większej liczby osób. Można użyć popularnych ostatnio kokilek, ale wydają mi się jednak trochę za małe. Szukałabym innego naczynia trochę większego i niekoniecznie tak wysokiego jak kokilki. Rozgrzewam piekarnik na jakieś 200 st.
Sos beszamelowy: na 2-3 łyżki masła, które topię w małym rondelku, wsypuję taką samą ilość mąki i mieszam, żeby doprowadzić sos do gładkiej konsystencji. Nie czekając aż mąka się przyrumieni, dolewam powoli mleka nadal mieszając. I tak przez kilka minut. Przyprawiam solą i pieprzem. Można również doprawić gałką.
Zabieram się za jajka: w dużym rondlu podgrzewam wodę z dodatkiem 2 łyżek octu. Kiedy woda zacznie wrzeć, skręcam lekko gaz i delikatnie wlewam do niej jajko. Najwygodniej rozbić je wcześniej i wylać z filiżanki. Bardzo ważne, żeby woda w garnku tylko delikatnie wrzała, bo inaczej porwie nam białko na strzępy. Gdy tylko białko się zetnie, wyjmujemy je łyżką do odcedzania i układamy na szpinaku. Polewamy sosem beszamelowym, posypujemy serem i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Włączamy górną grzałkę i podkręcamy temperaturę tak, żeby głównie przyrumienić górę, ale nie ugotować żółtka, które powinno pozostać płynne, tak żeby po pierwszej łyżce rozlać się na szpinaku. Trwa to jakieś pięć-osiem minut w zależności od możliwości naszego piekarnika.
Ponieważ często się śpieszę, udało mi się opracować wersję uproszczoną i że tak się wyrażę (dodatkowa korzyść) bardziej light: jajko rozbijam bezpośrednio na szpinaku, przyprawiam, posypuję delikatnie parmezanem i zapiekam w sposób opisany powyżej. Podaję z chlebem.”
Macie ochotę odwiedzić kulinarnego bloga miss-coco?
http://belgiaodkuchni.blogspot.com/
PRZYPOMINAM O KONKURSIE z książkową nagrodą. Jajka po florencku miss-coco to jedna z pierwszych propozycji, które do mnie dotarły.